sobota, 3 marca 2012

Rozdział VII Ucieczka


Śniło mi się, że biegłam przez brukowe ulice. Byłam ubrana w białą suknię, która była brudna od błota oraz podarta. Sceneria przypominała osiedle z XVII - XVIII w. w Anglii, gdzieniegdzie można było zauważyć słabe światełko bijące z lamp naftowych, jednak omijałam je wielkimi łukami. Ktoś mnie gonił i nie mogłam pozwolić by mnie znaleźli. Dzięki temu, że była noc trudniej było mnie odnaleźć. Ale przed czym ja tak w ogóle uciekałam ? Dlaczego mnie gonili ? Duże krople deszczu uderzały w moją twarz, w płucach paliło mnie od zimnego powietrza. Gwałtownie skręciłam w małą uliczkę. Muszę uciekać, muszę uciekać… te słowa powtarzały się w mojej głowie echem. Jeszcze trochę, uda mi się. Zgubię ich. Ale chwileczkę… W tej chwili zorientowałam się, że to nie moje słowa. To nie ja biegłam… chociaż… czułam wszystko. Każdą krople deszczu, serce, które biło jak oszalałe, adrenalinę narastającą z każdym następnym krokiem. Tak jak bym tylko bezczynnie siedziała w czyjejś głowie, obserwując to wszystko z boku i przeżywając to samo co ona. Dziwne uczucie coś jak… wspomnienie… O mało co kobieta nie wpadła na mór, który wyrósł z nikąd. Szlag ! Moje drugie „ja” zaczęło rozglądając się po ścianach szukając drogi ucieczki. Z daleka było słychać odgłosy ścigających ją ludzi. Proszę nie znajdźcie mnie, proszę… Słyszałam błaganie w jej głowie. Nagle lampa światła padła na nią. Oświetliło jej twarz, przywarła plecami do zimnego muru, zaciskając dłonie w pięści.
- Znalazłem ją ! Tam jest ! – mężczyzna krzyknął do reszty swoich towarzyszy wskazując na kobietę. To koniec… Czułam rezygnację w jej głosie. Zabiją mnie… Straż otoczyła ją półkolem. Liczy się tylko to, że Jamie jest bezpieczny. Kocham cię Jamiezawsze będę. Przez głowę przeleciał mi obraz małego chłopczyka ukrytego w ciasnej szczelinie, ubranego w stare, podarte ubranka. Nie widziałam twarzy straży. Światło które padało za nich sylwetek oślepiało ją. Półkole odtworzyło się i do środka weszła postać. Wyciągnęła zwój i zaczęła czytać:
- Elizabeth Wertoni – jego głos rozbrzmiewał echem wśród ścian. Przeszedł mnie dreszcz słysząc „swoje” imię. Był ubrany tak jak reszta straży, w czarno-czerwony mundur.- Zostałaś skazana na rozstrzelanie za kradzież oraz próbę ukrycia przestępcy. –mężczyzna po wypowiedzeniu tych słów zwinął zwój i wyszedł z półkola. Żołnierze podnieśli równo strzelby. Czułam jak cały świat zamiera w tej jednej chwili. Serce biło mi jak oszalałe. Podniosłam głowę do góry łapiąc ostatni wdech. Zamknęłam oczy. Usłyszałam załadowanie do strzału. Rozluźniłam uścisk w dłoni. Uśmiechnęłam się wspominając ostatni raz twarz małego i bezpiecznego Jamie’go. Po policzku spłynęła mi łza.
- Kocham cię Jamie. – wyszeptała – Żegnaj…
- Nieee ! – krzyknęłam wyciągając dłoń aby uratować kobietę. Padły strzały. Kule przeszyły jej ciało. Zamarłam. Patrzyłam jak bezwładnie upada na ziemię. Po policzkach płynęły mi łzy. Miałam ochotę rzucić się na zabójców i ich rozstrzelać, jednak nie mogłam się ruszyć. Byłam oszołomiona tym co przed chwilą zobaczyłam. Żołnierze powoli rozeszli się, zostawiając jej ciało na kamiennej ulicy. Czułam nieubłagalny ból w klatce piersiowej i narastającą gulę w moim gardle. Miałam ochotę skulić się w kłębek i schować zapłakaną twarz w dłoniach. Po krótkiej chwili zauważyłam katem oka ruch w ciemnym zakamarku uliczki. Z ciemności wyłoniła się czarna postać. Musiałam mocno mrugać aby dojrzeć kto to. Był to wysoki mężczyzna. Miał może około 32 lat. Podszedł do kobiety, uklękną przed nią i delikatnie położył jej głowę na swoich kolanach. Odgarnął czarny kosmyk jej włosów z twarzy. Jej powieki zadrżały. Żyła ! Czułam niezmierną radość wiedząc, że przeżyła. W pewnej chwili zostałam wciągnięta do jej głowy. Dosłownie. Tak jakbym była teraz nią. Otworzyłam oczy. Uśmiechnęłam się. Nie czułam bólu. Byłam zbyt otępiała by cokolwiek czuć, jednak widok, który zaraz zobaczyłam szarpnął moim ciałem.
- John… - wyszeptała, w tym momencie oczy mężczyzny zajarzyły się na niebieski kolor, poprawiła mi się ostrość obrazu i wtedy go rozpoznałam. Mężczyzna z polany.

Obudziłam się łapiąc jak najwięcej powietrza, czułam się jakbym wstrzymywała oddech od ponad godziny. Cała się trzęsłam. Schowałam głowę w dłoniach, myślałam, że ból głowy zaraz roztrzaska mi czaszkę, zacisnęłam powieki. Co się ze mną dzieje ? Nagle poczułam okropne mdłości. Uniosłam głowę i otworzyłam oczy. Cały ból ulotnił się, a jego miejsce zajął strach. Serce zabiło mi mocniej, a żołądek związał się w supeł. Uśmiechnął się do mnie szyderskim uśmiechem.
- Erik !
- Witam. Jak się spało, Roza ?


*************************************

Przepraszam, że tak długo, ale brakowało mi ostatnio weny twórczej. xDD Przepraszam również, za wszystkie błędy. ;x Mam nadzieję, że rozdział się spodobał. Zachęcam do komentowania, chętnie poznam wasze zdanie. ;3 Zachęcam również od dodawania się do obserwatorów. <3  Pewnie zaczynacie się domyślać że nasza Roza powoli przypomina sobie dawne wcielenia. ;33 Może nie długo zacznie odkrywać swoje moce ? ;D Dziękuję bardzo za tak dużą ilość komentarzy.! <3 Bardzo się cieszę, że moje chore wymysły podobają się. xD Parę osób wie, że te opowiadania są również zbudowane na podstawie moich snów. Akurat ten rozdział się do nich zalicza. Jeśli mam być szczera, prawie płakałam wraz z moja bohaterką opisując to wszystko co się działo. xD Ah, zapomniałabym.! ostatnio z nudów trochę pobawiłam się grafiką i stworzyłam coś takiego. xD



Cóż w pomniejszeniu napis jest troszkę niezrozumiały... xDD Jak by cuś to "Wojna dopiero się zaczyna..." <33

15 komentarzy:

  1. To jest takie świetne, że aż brak mi słów. Jej poprzednie wcielenia...świetnie, świetnie, niech pozna swoje moce! :D. Mam wielki podziw to tego co piszesz i przede wszystkim jak piszesz! :). Ten sen budzi tyle emocji uczuć i pragnień, że to wszystko buzuje w mojej głowie, widziałam tą scenę dokładnie, bez żadnych niedogodności. Aż serce porusza ;D. Mycha, czekam na kolejne party! <33

    OdpowiedzUsuń
  2. O boże, a jak on ją zabije? :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Cóż,czytając to sam się wczułem w sytuację i naprawdę to jest cudowne :)Tak jak każdy inny rozdział, ten też jest bardzo ciekawy.Szczególnie jak bohaterka wyraża swoje przeżycia i to co czuje w danej chwili.Naprawdę to co piszesz jest warte przeczytania ,nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów:) Bo na pewno również będą wspaniałe jak ten , co więcej powiedzieć,wielkie brawa!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co takie krótkie! XDD jakbym miała na to czekać tydzień to bym Cię zlała! XDD ale to nie zmienia faktu, że jest cudne *-*

      Usuń
  4. Widać że jesteś fanką 'Ever' :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, ale pomysł wymyśliłam już 4 lata temu, a wtedy nie było jeszcze książki Noel Alyson. ;33

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Dzięki Marek. Uwielbiam twoją szczerość ;)

      Usuń
  6. bardzo dobre . <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny blog, mam nadzieję, że będą kolejne rozdziały i zapraszam na :

    http://lay-all-your-love-on-me-honey.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Super!
    Zapraszam do siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. creapyandpainfull.blogspot.com
    ZAPRASZAM < 3

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawy sen. Czytałam, że w snach ludzie bez twarzy są symbolem śmierci. To tak na marginesie ;p
    Zawsze urywasz w najciekawszych momentach <3

    OdpowiedzUsuń

Jak oceniasz ?