wtorek, 3 kwietnia 2012

Rozdział X Nienawiść


 - Nie bój się. To ja. – głos Dymitra był spokojny. Delikatny… Jego ciepłe oczy wpatrywały się we mnie. Miał na sobie tylko niebieskie, wyprane jeansy. Na jego opalonej, wyrzeźbionej skórze można było zauważyć kropelki potu. Domyśliłam się, że przed chwilą trenował. Kasztanowe, długie, kręcone włosy rozwiewał wiatr. Był taki piękny… a zarazem taki niebezpieczny. Taki sam jak wszyscy inni. Potworem. Krwiożerczą maszyną do zabijania.
- Roza ! – w naszym kierunku biegł Damien. Jego potężna sylwetka, czarne jak noc włosy i ciemne hipnotyzujące oczy, sprawiły, ze po plecach przeszedł mnie dreszcz. Był tak zabójczo przystojny. Blask księżyca padający na jego twarz sprawiał, że jego jasna karnacja wręcz emanowała światłem. Wyglądał jak anioł ciemności. Wystarczyło jedynie doczepić mu czarne skrzydła. Dymitr patrzył na niego pytającym wzrokiem, gdy stanął przed nami.
- Co się dzieje ? – spytał.
- Erik. To się dzieje. – w głosie Damiena udało mi się usłyszeć nutę wściekłości.
- Cudownie… Co ten dzieciak sobie wyobraża ? – wymamrotał Dymitr, jednak nikt mu nie odpowiedział. Gdy Damien spojrzał mi w oczy nie było w nim ani zdenerwowania, ani wrogości, jedynie smutek.
– Roza… - patrzył na mnie błagalnym wzrokiem – Nie to miałem wtedy na myśli… - wyciągnął dłoń aby dotknąć mojego policzka. Gwałtownie od niego odskoczyłam, chowając się za Dymitrem. Jego wzrok jeszcze bardziej posmutniał. Cofnął dłoń. – Nie chciałem by tak wyszło… - nie odrywał ode mnie wzroku. Zauważyłam jak Dymitr podnosi jedną brew spoglądając na Damiena.
- Erik nie ! – usłyszeliśmy głos Emily, gdy nagle pojawił się tuż za Damienem blondyn. Wszystko zaczęło dziać się jakby w przyśpieszonym tempie. Erik chwycił Damiena za barki, pociągając do tyłu, ten zrobił szybki obrót chcąc uderzyć go pięścią w twarz, lecz Erik odskoczył w bok, zwinnie i szybko go omijając. Był zaledwie trzy metry ode mnie. Patrzyłam na niego przerażonym wzrokiem. Jego oczy wręcz płonęły. Zauważyłam, że ma ślad krwi w prawym kąciku ust. Damien i Erik pewnie musieli się pobić w momencie, gdy uciekłam. Nagle drogę zagrodził mu Dymitr, wykorzystując chwilę nieuwagi Erika, Damien złapał go za ręce. Przerażonymi oczami spojrzałam na Dymitra i dostrzegłam w jego ręku miecz. Boże ! Jak mogłam go wcześniej nie dostrzec ! Poczułam jak ktoś łapie mnie za rękę i odciąga na bok. Po policzkach płynęły mi łzy.
- Roza, choć ! – mówiła Emily. Stałam jak wryta w ziemię, patrząc to na Dymitra to na Erika.
- Za wiele razy cię ostrzegaliśmy. To koniec. – odezwał się Damien pełnym goryczy głosem. Zauważyłam jak Dymitr podnosi do góry miecz, szykując się do natarcia. Coś we mnie drgnęło.
- Nie ! Przestańcie ! Dość ! – zaczęłam krzyczeć, wyciągając ręce w kierunku Dymitra by go zatrzymać, gdy nagle cały świat wokół mnie zawirował. Zachwiałam się i runęłam do tyłu jak długa. Cały świat ogarnął mrok.


Czułam jak czyjeś silne ręce niosą mnie, a wiatr rozwiewa moje włosy we wszystkie trony świata oraz zapach perfum. Uświadomiłam sobie, że to Damien mnie niósł. Serce zabiło mi mocniej. Czy to znaczy, że zabili Erika ? Wyobraziłam sobie przeszywający Erika miecz. Chciałam się wyrwać, lecz całe ciało miałam sparaliżowane. Nie mogłam się ruszyć. Mordercy ! Krzyczałam w myślach. Nagle Damien przystanął. Usłyszałam jak otwierają się drzwi. Przeszedł kilka kroków, po czym delikatnie położył mnie na czymś miękkim. Łóżko – podpowiedział mi umysł. Przykrył mnie kołdrą po czym odszedł, lecz nie wyszedł z pokoju. Usłyszałam jak ktoś staje obok mnie. Poczułam czyjąś dłoń na moim czole, domyśliłam się, że to Emily.
- I co z nią ? – spytał Damien
- Cóż… nie wydaje mi się by miała gorączkę. Ale na wszelki wypadek zrobię zimne okłady. Pewnie to przez przemęczenie oraz to, że o mało co nie zabiliście na jej oczach Erika. Eh… Nawet po tym jak chciał ją zabić ona próbowała go ratować. To naprawdę niesamowite. – wciąż trzymała dłoń na moim czole - Hm… A to dziwne…
- Co jest ? – usłyszałam głos Dymitr
- Nie wiem… Czy Erik był z nią przed tym jak się spotkaliśmy ? - spytała
- Myślę, że tak. – odpowiedział Damien – Uciekała przed nim.
- Użył magii wpływu. – odparła
- Czy on doszczętnie postradał rozum ?! – krzykną Damien
- Jest coś jeszcze…
- Co takiego ? – spytał Dymitr
- Myślisz, że to może przez to, że daliśmy jej…
- Nie ! – przerwał Emily Damien
- Nie masz pewności Damienie ! Jeśli jest tak jak myślę…
- Nic jej nie będzie. – usłyszałam warknięcie Damiena, gdyby nie to, ze nie miałam czucia w całym ciele, pewnie przebiegł by po nim dreszcz – To pewnie z wyczerpania. Ostatnio prawie wcale nie śpi.
- Jak myślisz, czym to może być spowodowane ? – odparła Emily
- Straciła przyjaciół, rodzinę. Też miewałabyś koszmary ! Na dodatek złego, jest otoczona wampirami, mitami, których żaden człowiek nie powinien znać, które zabrały jej wszystko co miała.
- Hej, hej. Spokojnie. – usłyszałam głos Dymitra – Jak będziecie krzyczeć nad nią, na pewno nie odpocznie. Miała ciężką noc, musi odpocząć. Mogę jej popilnować, gdy będziecie zajmować się resztą. Pewnie już wszyscy wiedzą o Eriku.
- Eh... masz rację. Musiało to wywołać wielkie zamieszanie w Akademii. Dobrze więc. Pilnuj jej. Mam dość uganiania się za tymi smarkaczami. – odparł Damien. – Ale jeśli jeszcze raz będzie tak jak dziś, pozbędę się obojga. Mam ważniejsze sprawy niż niańczenie jakiejś ludzkiej dziewczyny. – poczułam jak na te słowa żołądek związał mi się w supeł i ukłucie w sercu. Czy naprawdę Damien chciał mnie zabić ? Usłyszałam jak wychodzi po czym Emily odeszła ode mnie, lecz nadal znajdowała się w pokoju.
- Mniej na nią oko. Coś czuję, że to będzie długa noc.
- Domyśliłem się. – usłyszałam jak Emily poklepuje po barku Dymitra
- Trzymaj się.
- Ty również. – usłyszałam jak zamykają się drzwi. Dymitr usiadł na fotelu stojącym w rogu pokoju, więcej już nic nie słyszałam oprócz swojego oddechu. Dziwne było dla mnie to, że nie zauważyli, że byłam przytomna. Mój umysł był strasznie zmęczony. Miałam dość nasłuchiwania, więc odpuściłam i udałam się w krainę snów.



*******************

Przepraszam, że tak długo to trwało, ale ostatnio nie mam prawie wcale czasu wolnego. Eh... coraz bliżej egzaminów, a starzy dostają fioła widząc mnie na kompie. Miałam dodać jeszcze ciąg dalszy, ale wtedy wyszło by z 7 stron, a słyszałam, że nie najlepiej się takie długie czyta xD Więc kolejny dodam niedługo, bo wiem co i jak. Z tym miałam parę problemów, jednak doznałam "olśnienia" nalewając sobie mleka do szklanki. Hahaha xD Ok. Mam nadzieję, że rozdział się podoba i zapraszam do komentowania. Więc tak. Zauważyliście, że zmieniłam imię naszego Chrisa na Dymitra. Będzie mi ono potrzebne, gdyż wymyśliłam, że nasz przystojny wojownik nie będzie z Anglii, lecz Rosji. Co wy na to ?